• Zranione dzieciństwo

    Macica – nasz pierwszy dom. Trauma prenatalna.

    Jak powstaje trauma prenatalna? Kiedy wiele lat temu usłyszałam od Kamy Korytowskiej, że pierwszym doświadczeniem dla zapłodnionego jajeczka jest moment kontaktu z macicą, poczułam to w każdej swojej komórce. Nie dlatego, że byłam ciąży, ale dlatego, że w krótkiej chwili zawróciło mnie to do pamięci kontaktu z macicą mojej mamy, gdy byłam w niej zaledwie jajeczkiem. W tamtym okresie mojego życia, gdy przyszły do mnie te słowa, dopiero stałam w progu drzwi prowadzących do moich traum. Za drzwiami widziałam jedynie szarą mgłę i nie wiedziałam, że aby dalej żyć, muszę w nią wejść i bardzo powoli doświadczać na nowo bólu, który odłożył się w moim ciele, a który musiałam wyprzeć, żeby przeżyć. Od tamtej pory regularnie moja pamięć przywoływała obrazy i doznania, które nie mogły zadziać się nigdzie indziej jak tylko w moim pierwszym domu – w macicy mojej mamy. Podzielę się z Wami wszystkim, co wiem na temat związku między naszym życiem a doświadczeniami z macicznego…

  • Zranione dzieciństwo

    Gdy droga do celu jest walką

    Gdy droga do celu jest walką, możesz dotrzeć do niego martwy… Gdybym sama tego nie doświadczyła, mogłabym nie dowierzać. Mogłabym dyskutować, że przecież jak chce się osiągnąć upragniony cel, trzeba się wspinać pod górę, zmagać, czasem siłować ze sobą, przekraczać siebie, by rozbijać wewnętrzne blokady, przeć niezłomnie mimo przeciwności itd. Dlaczego właśnie tak? Bo nikt mi nie powiedział, że droga do celu to przede wszystkim zaufanie. To działanie w wewnętrznej miękkości i oddanie efektu opiekuńczym dłoniom Życia – naszemu najtroskliwszemu rodzicowi. To właśnie Ono, przez niektórych nazywane Bogiem, Wszechświatem, Źródłem czy Siłą Wyższą, w każdej chwili dba o nas, swoje ukochane dzieci, by nasze pragnienia, potrzeby i dążenia spełniały się dokładnie wtedy, gdy jest ich czas i nasza gotowość na nie. Gdy droga do celu jest walką, szarpiemy się z całym światem, z samym/ samą sobą i właśnie z Życiem. Spalamy się, niejednokrotnie…

  • Zranione dzieciństwo

    Co dostajemy w relacji…

    Relacja. Czym jest? Dla mnie to spotkanie dwóch osób, w którym dochodzi do wymiany energii. Za każdym razem. Energię te stanowią przede wszystkim dobra psychiczne i emocjonalne, ale też materialne. Zdrowa, służąca relacja to taka, w której krążąca między dwiema stronami energia jest w równowadze. W której po każdym wspólnym kontakcie każdy jest syty. I czasem jedna ze stron może przez jakiś czas dawać więcej bez poczucia wykorzystywania, np. gdy ta druga strona jest w potrzebie. W zdrowej relacji jest to możliwe, bo każda ze stron wie, że po trudnych momentach wszystko się zharmonizuje i pokarm znów będzie płynąć w obu kierunkach bez zakłóceń. Poczucie braku w relacji Co się jednak dzieje, gdy w relacji (jakiejkolwiek – między partnerami, przyjaciółmi, rodzicami a dziećmi, zawodowej itd.) niemal nieustannie ktoś jest głodny, energetycznie odwodniony, z poczuciem nadużywania i wykorzystywania? Taka relacja zaczyna wtedy kuleć, bo nie stoi już…

  • Zranione dzieciństwo

    Gdy nie miało się wpływu…

    RATUNKU! POMOCY! NIECH MI KTOŚ POMOŻE! NIE WIEM JAK! NIE WIEM! NIE UMIEM!   – te słowa wydobyło dziś z siebie moje wewnętrzne dziecko. Krzyczało, szlochając i powtarzając je raz po raz. A ja razem z nim. Czułam ból, rozpacz i bezradność dziecka, którym byłam. Zobaczyłam małą dziewczynkę, której ciało i umysł są na krawędzi wytrzymania tego, co widzi i czuje wobec tysiące razy powtarzającej się sytuacji. Która od ponad 30 lat trzyma w sobie krzyk, który wtedy, w obliczu tego trudnego, nie mógł zostać uwolniony. Dziś pozwoliłam Jej na to, by w bezpiecznej przestrzeni samochodu, na odludziu opowiedziała swoją rozpacz. Rozpacz trudną do opisania, tak intensywną. Rozpacz dziecka, które tysiące razy stało w obliczu dorosłych zupełnie nie radzących sobie z własnymi emocjami. Które czuło ogromne zagrożenie i nic nie mogło zrobić. Bo było tylko dzieckiem. Dziś przyszła do mnie znienacka, by pierwszy raz w życiu zawołać…

  • Zranione dzieciństwo

    Chcę cię, gdy odnosisz sukcesy

    Dziś bardzo osobiście. Czuję potrzebę podzielenia się tym, co ostatnio zauważyłam i intensywnie obserwuję, co jakiś czas gubiąc się i odtwarzając ten sam wzorzec zachowania. Tak trudno jest wyjść z utartych kolein i zacząć poruszać się w innych kierunkach niż tylko w przód i w tył 😕 Od jakiegoś czasu czułam niechęć do mojego nowego przedsięwzięcia, którym są blog, kanał na YouTube i strona na facebooku. Każde zajrzenie w te miejsca od paru tygodni było dla mnie niewygodne, odraczałam je. Na szczęście przyszedł ten wspaniały moment „acha” i rozpoznałam przyczynę 🙂 Podczas korzystania z przewodnictwa Justyny Pettke nauczyłam się od Niej, że każdy nasz wytwór to nasze „dziecko”. Szybko zrozumiałam, że skoro tak jest, to proces tworzenia tego można porównać do stwarzania dziecka i ciąży. I zaczynając od najprostszych rzeczy – np. przygotowanie posiłku, przez te o większej wadze idąc – np. zakładanie firmy, a kończąc na tych…

  • Zranione dzieciństwo

    Gdy dziecku odbierze się wszystkie prawa

    Wydarzenia ostatnich tygodni uruchomiły we mnie ogromne poczucie ograniczania mnie i wymuszania na mnie posłuszeństwa oraz poczucie niesprawiedliwości (komuś wolno tyyyle a komuś innemu nie wolno nic w pewnych obszarach). W końcu zapłonął we mnie gniew, który przyszedł po lęku i bezsilności. Dużo czasu spędziłam, wsłuchując się w niego, rozpoznając jego źródło i uznając go. Z tych trudnych wewnętrznych procesów wyszły ze mnie poniższe słowa. Ktoś, kto doświadczył dyktatury w swoim domu rodzinnym, we własnym dzieciństwie, ale wyparł i/lub zaprzeczył temu, może w dorosłości przyjmować postawę pełnego podporządkowania, bez cienia sprzeciwu wobec każdego, kogo odczuwa jako autorytet (zniekształcony autorytet) – to może być w skali mikro, np. partner/ka, nauczyciel, szef w pracy, przyjaciel, lub w skali makro, np. wpływowa grupa czy rząd. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że kiedyś niezwykle mocno wmówiono tej osobie, że nie ma żadnych praw, że jej potrzeby i preferencje nic…

  • Zranione dzieciństwo

    Wewnętrzne dziecko

    Od paru lat na pytanie, czym jest wewnętrzne dziecko, byłam w stanie odpowiedzieć od razu. Kilka dni temu zatrzymałam się, bo zobaczyłam, że, mówiąc o wewnętrznym dziecku, mówię słowami innych osób, używam czyichś określeń. Nie dlatego, że nie mam swojej własnej szaty na ubranie tego wewnętrznego zjawiska, tylko to, co zawsze o nim słyszałam, było tak dobrze powiedziane, że korzystałam z tego. Przez lata trafiałam na tak piękne i rezonujące ze mną opisy wewnętrznego dziecka, że nie czułam potrzeby, by coś więcej z tym robić. Gdy ostatnio pojawiło się pytanie – czym jest DLA MNIE wewnętrzne dziecko, nastała cisza. Ale nie taka, gdy nie mamy żadnej myśli w głowie i jedyne, co wychodzi z naszych ust to „yy”, „ee” albo „nie wiem” 😉 Wypełniła mnie cisza, w której jakaś przestrzeń we mnie zrobiła mi tyle miejsca, bym mogła w nią zajrzeć i znaleźć odpowiedź. Ponieważ wewnętrzne dziecko jest przeze…