Gościnne Dusze

Jeszcze zanim stworzyłam to miejsce,
chciałam, by znalazł się tu kącik dla czyjejś twórczości,
dla bliskich mi Dusz, których opowieść porusza we mnie najwrażliwsze struny,
zbliżając nas do siebie ❤️

***

Niebo z tysiąca i jednej gwiazd
Z myślą o Tobie
Z nadzieją, że Twój zapach przyniesie wiatr
Wyruszyłem w podróż donikąd,
Łudząc się na spotkanie w snach
W ciemność, gdzie w splocie dwóch dłoni nie istnieje żaden strach
Tam gdzie ty i ja to my pośród tysiąca i jednej gwiazd
Gdzie przeszłość to tylko zapach wczorajszego dnia
A jutro nie istnieje i liczy się tylko tu i teraz, które będzie wiecznie trwać
Marzyłem o odnalezieniu takiego miejsca na Ziemi,
z którego będzie można podziwiać cały świat
O wolności i poczuciu bezpieczeństwa
O splocie ramion, w których nie istnieje żaden strach
To miejsce jest obok Ciebie, ponad nami
Niebo z tysiąca i jednej gwiazd
Ten świat to Twoje odbicie w moich oczach
i ich nigdy nie gasnący blask
Pamiętam świat, w którym zatrzymał się czas
Ty i ja to zapach wczorajszego dnia
Pamiętam czas, w którym przestał istnieć świat
Nasze niebo pośród tysiąca i jednej gwiazd

A.

Bezsenność

cisza
myśli skowyt
przeciągłe ujadanie
ciemna cela samotności
ryk bestii, co z ust wściekłą toczy pianę
przeraźliwe spojrzenie odbiera rozsądek,
racjonalne myślenie
strach paraliżuje przed ucieczką
świadomość to więzienie
czekam na sen, który ciągle nie nadchodzi
umrzeć na chwilę,
aby rano na nowo się narodzić
sen to ucieczka, jest dla mnie ukojeniem
zamknąłem się w jednoosobowej celi
moje myśli to ściany
świadomość to kraty, życie stało się więzieniem
zamykam oczy i krzyczę, ile w płucach sił
chciałbym zakończyć tortury
jeśli nie umiem, po co mam dalej żyć
biec na oślep bez celu
przez królestwo pozbawione początku i końca
zaciągnąć pętlę na szyi, skoczyć w dół
ta droga wydaje się taka prosta
lecz brakuje mi odwagi
jestem tchórzem, nie potrafię temu sprostać
umarły za życia w tłumie samotności
nie będę już nigdy szczęśliwy
w objęciach małej śmierci szukam miłości
pozostało mi tylko śnić
oszukiwać się bez końca
może dziś zasnę na zawsze
byle do zachodu słońca…

A.

Życie

Liść ukradkiem spada z drzewa
stary, martwy, wysuszony
Czas swój przeżył, tak jak trzeba,
nie zgnił beznadzieją do gałęzi przytwierdzony
Za dnia w morzu słońca pływał,
wiatr go głaskał i kołysał
W nocy ciszą wciąż oddychał
Płakał w strugach deszczu,
wtedy nikt nie widział
Wiosną się narodził
Latem zakochany
Jesienią godnie się zestarzał
Zimą został pochowany

A.

***

po tej stronie domu nie ma okien
przez szpary w drzwiach przeciska się wolności wiatr
rozmawiam sam ze sobą, a może z bogiem
sam już nie wiem, czym jest prawda a czym fałsz
nie odpowiada na moje prośby
może nie jestem wart jego łask
zapomniał o świecie, który stworzył
przerażony, że nie spełni się jego plan
poczuł się samotny, w tłumie wyznawców ujrzał swoją twarz
na własne oczy zobaczył, jak z jego prawd uczyniliśmy stek kłamstw
a może tylko udaje, że nie słyszy
stoi za drzwiami, śmiejąc się z naszych słabości i wad
urządził sobie cyrk pełen klaunów,
którzy zatańczą w takt muzyki, którą gra
ja nie słyszę tej muzyki
tego też nie jestem wart
sam muszę grać swoją melodię
sam tańczyć jak klaun
po tej stronie domu nie ma okien
są tylko ogromne drzwi
przez dziurkę od klucza wpada słońca promień
w nim pokładam wiarę w sens kolejnych dni
czy on rzeczywiście stoi po drugiej stronie?
nie wiem, nie mogę otworzyć drzwi
słyszę tylko, jak ktoś śmieje się cicho
ktoś, kto policzył już moje dni
nadejdzie dzień, w którym rozpoznam śmiech,
że to ja jestem szaleńcem (zza drzwi), który uśpiony we mnie tkwi
rozerwę kaftan bezpieczeństwa
wyrządzę wiele krzywd
przeszłość przestanie istnieć
będzie się liczyć tylko dziś
zamknę oczy, wezmę głęboki oddech,
aby ostatni raz wspomnieć smak minionych chwil
dotyk zimnej ściany pozwoli mi oprzytomnieć,
wstanę, wyważę drzwi
nikogo nie spotkam za nimi
te wszystkie opowieści to mit
jesteśmy sami na tym świecie
wciąż sami musimy iść
jak ślepcy po omacku
wzdłuż murów, które wznieśliśmy ku jego czci
ściany oparte na fundamentach strachu
z nadzieją szukamy drzwi
nie bójmy się ich otworzyć
nie potrzeba do tego nadludzkich sił
wystarczy wydostać się z mentalnego więzienia
w końcu samemu zacząć decydować, jak żyć

A.