• Wewnętrzny rozkwit

    Mam prawo zająć się przeszłością – by opatrzyć rany z dzieciństwa

    Pamiętam lipcowy, słoneczny dzień 2017 roku, gdy obejrzałam pierwsze nagranie Magdaleny Szpilki pt. „Od czego zacząć…?”. Sprawiło, że osunęłam się na podłogę, wyjąc z bólu. To była pierwsza osoba w moim życiu, która powiedziała to, co moje rozszarpane serce chciało usłyszeć. Mimo że kierowała swoje słowa do wielu ludzi, czułam, jakby mówiła tylko do mnie. Jako pierwsza powiedziała mi, że mam prawo czuć ból przeszłości, że mam prawo o nim mówić. I mam prawo zajmować się nim tak długo, jak długo tego potrzebuję. Wtedy też zaczęłam rozumieć, dlaczego czuję taki wkurw, gdy ktoś mi mówi, że za długo trwa to moje wracanie do przeszłości, że powinnam już to zostawić, zamknąć ten rozdział, że to mnie wykańcza, że użalam się nad sobą, tkwię w stanie ofiary itd. A Magdalena jako pierwsza powiedziała mi w tym filmiku, że mam prawo tulić swoje bolesne dzieciństwo dopóty, dopóki…

  • Najbardziej intymne

    Nie jestem mamą…

    Nie jestem mamą Gdy miałam ok. 10 lat, postanowiłam, że NIGDY nie urodzę dziecka, NIGDY nie będę mieć dzieci. Bardzo często i śmiało wypowiadałam to stwierdzenie. Nie widziałam w tym nic złego. Nawet w wieku dwudziestu paru lat z dużą pewnością głosiłam światu, że nie chcę mieć dzieci, nie mam takiej potrzeby. Czasem dodawałam, że może kiedyś jakieś adoptuję, ale wypowiadałam to raczej bez wiary, że tak właśnie zrobię. Pamiętam, jak na mojej pierwszej długoterminowej (tradycyjnej) psychoterapii powiedziałam terapeutce, że nigdy nie lubiłam dzieci. Chyba obie byłyśmy tym stwierdzeniem mocno zaskoczone, bo przecież pracowałam z dziećmi! Gdy terapeutka zapytała mnie, dlaczego, jedyne, co przyszło mi do głowy, to że dzieci mi dokuczały, jak byłam mała. Przez lata miałam w sobie tylko tę odpowiedź i poczucie, że to nie wszystko, że tam coś jeszcze jest. No i było, jeszcze długo ukryte przed moją świadomością. Około 30-tki zaczęło się we mnie pojawiać…

  • Relacja z matką

    Dziecko – podświadomość kobiety w czasie ciąży

    Kobieta i dziecko są jednym. Nic ich nie odgradza. Jest ciągły przepływ. Kierunek zawsze ten sam – z dużego ciała do małego. Kiedy kobieta zachodzi w ciążę i ma w sobie drugie istnienie, jej najważniejszym, biologicznym zadaniem jest utrzymanie go przy życiu i urodzenie. Aby tak się stało, nie mogą jej nadmiernie obciążać przykre doświadczenia i trudne emocje. Natomiast, jeśli takie się pojawiają, musi albo się nimi zająć albo zadziała mechanizm, dzięki któremu rozwijające się w niej życie przetrwa. Tym mechanizmem jest przeniesienie trudnego i dużego ładunku energii pochodzącej z emocji lub myśli na dziecko. Czyli, jeśli zabraknie u kobiety samoświadomości lub psychicznej siły, tym trudnym, które przyjdzie, zajmie się to nowe życie. Niestety w przeważającej części przypadków, to dziecko właśnie przejmuje trudne emocje i myśli matki, która odcinając się od siebie, nie ma wglądu w swój…

  • Zranione dzieciństwo

    Gdy dziecku odbierze się wszystkie prawa

    Wydarzenia ostatnich tygodni uruchomiły we mnie ogromne poczucie ograniczania mnie i wymuszania na mnie posłuszeństwa oraz poczucie niesprawiedliwości (komuś wolno tyyyle a komuś innemu nie wolno nic w pewnych obszarach). W końcu zapłonął we mnie gniew, który przyszedł po lęku i bezsilności. Dużo czasu spędziłam, wsłuchując się w niego, rozpoznając jego źródło i uznając go. Z tych trudnych wewnętrznych procesów wyszły ze mnie poniższe słowa. Ktoś, kto doświadczył dyktatury w swoim domu rodzinnym, we własnym dzieciństwie, ale wyparł i/lub zaprzeczył temu, może w dorosłości przyjmować postawę pełnego podporządkowania, bez cienia sprzeciwu wobec każdego, kogo odczuwa jako autorytet (zniekształcony autorytet) – to może być w skali mikro, np. partner/ka, nauczyciel, szef w pracy, przyjaciel, lub w skali makro, np. wpływowa grupa czy rząd. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że kiedyś niezwykle mocno wmówiono tej osobie, że nie ma żadnych praw, że jej potrzeby i preferencje nic…