YouTube

Kochani, niemal w ostatniej chwili przed świętami przychodzę z nagraniem o tym, jak wyglądały i często jeszcze wyglądają święta w rodzinach, gdzie my jako dzieci doświadczyliśmy przemocy, krzywdy i cierpienia. Nie wszyscy w dorosłości mają gotowość, by spędzić święta po swojemu, z dala od rodzinnego domu. Wielu z nas mimo oporu i niechęci wybiera (z różnych powodów) bycie z ludźmi, którzy funkcjonują i traktują nas lub siebie tak samo źle jak kiedyś. Albo teraz już jest inaczej, ale nasz niewypowiedziany ból blokuje wejście w bliskość z tymi osobami. Te powody nie są absolutnie czymś, co należy oceniać i potępiać. Te powody wynikają z głębokich i jeszcze nie objętych uzdrowieniem ran. Nie kopcie się za to i nie obwiniajcie. Działajcie tak, jak na ten moment potraficie. Być może właśnie w te święta zadzieje się coś, co zmieni bardzo wiele, co stworzy pęknięcie w twardym pancerzu utrwalonych schematów. Prawdy i pojemności w Was na to, co przyjdzie, z serca życzę ❤️ ❤️ ❤️

Kochani, w nagraniu dzielę się moim spojrzeniem na dynamikę ruchów społecznych, które wcześniej wrząc, teraz wykipiały. Widzę w tym coś, co wszyscy znamy z własnych domów. To tam najpierw łamano nasze prawa i odbierano głos, więc potem w dorosłości – jedni z nas dalej bez tych praw żyją, a drudzy wchodząc w buty tych, którzy tych praw ich pozbawili, przenoszą to na innych. Ktoś zrobił jeden krok za dużo i ropa z naszych wielopokoleniowych ran wylała się… na ulice…
Spróbujmy poszerzyć się o świadomość tego, co tak naprawdę się zadziewa i na pierwszym miejscu postawmy WGLĄD. To on jest kluczem do wszystkiego, do każdej zmiany, do każdej transformacji.

Zapraszam Was do obejrzenia!

 

Kochani, w tym nagraniu opowiadam o tym, jak okoliczności, w jakich przychodzimy na świat, wpływają na nas i nasze życie. O tym ciągle mówi się bardzo mało, a traumy, jakich doświadczają matki i ich dzieci w czasie porodu, zostawiają głębokie i bolesne rany, które wołają o zauważenie i uzdrowienie tak długo, póki nie zostaną dostrzeżone i opatrzone. 💗 Całym sercem dziękuję Każdej Kobiecie, która kiedykolwiek zechciała opowiedzieć mi o porodzie swojego dziecka i Każdej Osobie, która podzieliła się ze mną historią własnych narodzin. 💗

Kiedy nerwica lękowa wkracza do życia, zamienia się ono w koszmar, który wydaje się, że będzie trwać już zawsze. Z nerwicy lękowej można wyjść. Wiem, bo bestia, która przyszła do mnie 17 lat temu i została na kolejne kilkanaście lat, odebrała mi bardzo dużo. A odebrała dlatego, że w przerażeniu robiłam wszystko, bo ją zwalczyć. Musiało upłynąć kilkanaście lat, żebym zrozumiała, że lęk, który czuję, nie pochodzi z zewnątrz, ale od środka, co oznacza, że należy do mnie i jest częścią mnie, z którą tak zaciekle od lat walczę. Wtedy zaczęła zmieniać się moja perspektywa i powoli zaczęłam rozumieć, że nerwica lękowa nie przyszła, żeby mnie zniszczyć, ale po to, by opowiedzieć o ranach, które niosłam przez całe życie i które domagały się opatrzenia.
Kochani, to wciąż bardzo niepopularne mówić o tym, że jest czy było się pod opieką psychiatry lub psychologa. Wychodzę z moją historią m.in. po to, by przełamać ten schemat i pokazać, że mimo cierpienia, które pcha do zakończenia własnego życia, można je uzdrowić i żyć!
Ps. Wtórowanie mojego brzucha potwierdza to, o czym mówię 😉

Kochani, w tym nagraniu o tym, jak dziecko doświadczające braku bezwarunkowej miłości, bierze za miłość to, co nią nie jest. Głodne bliskości, bycia widzianym i ważnym, bierze to, co jest. A tak często w naszych historiach tym czymś była szeroko pojęta przemoc, którą małe, zranione serduszko przekuło w coś w rodzaju miłości. Dziś, w dorosłości ta mała część w nas nadal może wierzyć, że np. przemoc oznacza bliskość… Zapraszam do odsłuchania 🙂 ps. Przepraszam za ekspresowe tempo mówienia, ale komunikaty o niskim poziomie baterii bardzo skutecznie mnie przyśpieszały 😉 No i latające wokół mnie bzykadło też robiło swoje 🙂

Każdy pragnie doświadczać życia w pełni, tworzyć zdrowe relacje, mieć pracę, która daje radość itd. Dlaczego tak wielu z nas to się nie udaje? Dlaczego często, mimo poszerzania samoświadomości i uzdrawiania przeszłości, czujemy się nieszczęśliwi w relacjach, nie możemy odejść z niesłużącej nam pracy albo nie wiedzie nam się w życiu w innych obszarach? Być może dlatego, że pracują w nas nierozpoznane i ukryte przed naszą świadomością lojalności – dziecięce lojalności. Temat ten przyszedł do mnie kolejny raz, tym razem za sprawą książki (Mark Wollyn, „Nie zaczęło się od ciebie”), bardzo skutecznie 😉 Zapraszam Was do obejrzenia!

Tak wiele razy musieliśmy opuścić siebie, by zadowolić rodziców lub inne osoby w naszym dzieciństwie. Tak wiele razy musieliśmy zrezygnować z bycia… sobą. Dziś, w dorosłości, z lęku przed odrzuceniem zakładamy maski, zdradzając swoje prawdziwe Jestestwo. Dlaczego tak się dzieje? Co to znaczy być sobą?
Zapraszam do obejrzenia 🙂

Trafiamy na takie momenty w naszym życiu, gdy to, z czym się zderzamy – w sobie czy na zewnątrz nas – jest tak trudne i tak inne od obrazu, którego chcielibyśmy doświadczać, że zalewa nas i przygniata fala nieakceptacji. Frustracja, złość, rozpacz to najsilniejsze w moim odczuciu reakcje niezgody na zastane doświadczenie. Przechodząc ostatnio przez ten stan, po raz pierwszy spojrzałam na niego inaczej i odkryłam, że ta część w nas, która nie przyjmuje danej chwili, wyjątkowo mocno potrzebuje naszego wsparcia. Tym właśnie chcę się podzielić z Wami w tym nagraniu.

W naszym życiu doświadczamy wielu stanów emocjonalnych, które zawracają nas do dzieciństwa. Jednym z nich jest stan dziecka, czyli taki zbiór emocji, doznań i myśli, gdy czujemy się jak małe dzieci obleczone w dorosłe ciała. Skąd to się bierze i co można z tym zrobić? W tym nagraniu dzielę się tym, co zaobserwowałam podczas mojej wewnętrznej wędrówki.
Zapraszam Was do obejrzenia!