• Najbardziej intymne

    Oddzielona od własnej żeńskości, oddzielona od siebie

    Z wyciętą maciczną mocą,oddalona od rdzenia żeńskości,zaufałam męskiemui potykając się w ciągłej szarpaninie ze sobą i życiem,wojowałam i ścigałam się z każdym dniem.Oblepiona błotem wstydu,nienawidząca siebie za to, kim jestem, próbowałam żyć.Gdybym tak dostała odrobinę zdrowej i silnej kobiecości,gdyby tak otaczało mnie wspierające męskie,dziś wystarczyłoby po prostu być… Nie dostałam zdrowej i zasilającej kobiecości. Bardzo wcześnie zrozumiałam, że to, co tą pierwszą i najważniejszą dla dziecka (szczególnie dla dziewczynki) matrycą kobiecości jest, nie daje poczucia bezpieczeństwa, stanowi zagrożenie, nieustanną deprywację moich fundamentalnych potrzeb, nie chroni, nie kocha siebie. Obraz żeńskości, jaki oglądałam, odkąd moje oczy ujrzały świat poza ciałem mojej matki, to obraz pooranej, poranionej, niezdolnej do dawania i odżywiania własną mocą żeńskości. Żeńskości pełnej niechęci do siebie samej i wstydu. Skutki doświadczania właśnie takiej kobiecości żyją we mnie od ponad 37 lat. Bardzo długo nie rozpoznawałam ich, ale kiedy tylko zwróciłam się ku nim, zaczęły się wylewać,…

  • Najbardziej intymne

    Coś ze mną jest nie tak

    Wiele czasu minęło, odkąd postanowiłam zwrócić się w swoją stronę i zacząć iść w kierunku moich ran, za którymi osamotnione, ale pełne światła ukryte było moje Jestestwo. Pięć lat temu, gdy podjęłam tę decyzję, byłam w ciągłym pogubieniu, niemal nieustannie będąc w totalnej niestabilności psychicznej i emocjonalnej, ale przede wszystkim żyłam w potężnym i wrośniętym we mnie przekonaniu, że jestem NIENORMALNA, że COŚ ZE MNĄ NIE TAK, że JESTEM POPSUTA i muszę właściwie wszystko w sobie naprawić. To przekonanie niczym trujący i bardzo silny korzeń wrastało we mnie przez całe życie, z każdym dniem coraz głębiej i głębiej. I mimo że dostrzegłam ten korzeń dość dawno temu, niewiele umiałam z nim zrobić. Jedyne, co znałam, to walka, więc wobec niego także ją stosowałam. Chciałam go z siebie usunąć, wyrwać siłą, ale on był zbyt mocny, a ja zbyt słaba i nieświadoma tego, że to nie jest na niego sposób. Nie wiedziałam, że wyszarpanie z siebie gwałtem czegoś, co rani i zajmuje tyle…

  • Najbardziej intymne

    Bezdech – początki mojej nerwicy

    Bezdech Czy obudził Cię kiedyś w nocy bezdech albo miałaś/eś trudności z oddychaniem? Czy znasz uczucie duszenia się, bo Twoje ciało z niewiadomych powodów przestaje oddychać, zasysać powietrze?Czy znasz niemożliwe do wytrzymania przerażenie, które zalewa Cię, bo zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje ciało może zawieść, przestać wtłaczać tlen do płuc? Ja znam bardzo dobrze. Doświadczyłam tego stanu dziesiątki razy. Pierwszy raz kilka miesięcy po rozpoczęciu I roku studiów, gdy pewnej zimowej nocy obudził mnie zatrzymany oddech. Mój własny oddech. Fala przerażenia i paniki, jaka mnie wtedy zalała, była nie do opisania. Nie wiedziałam wówczas, że tych fal będą setki, a ja będę bez koła ratunkowego przez wiele, wiele lat. Do moich drzwi zapukała nerwica lękowa. Przez kilkanaście lat żyłam w piekle lęku, mając głowę pod wodą, w której mętnych wodach widziałam makabryczne obrazy, demoniczne twarze, słyszałam szepty. Jestem pewna, że to, czego wielokrotnie doświadczałam, to były…

  • Najbardziej intymne

    Zaczynam

    Przyszłam na świat w rodzinie, w której nie czułam, że jest tam dla mnie miejsce. Urodziłam się rodzicom, którzy na jakimś poziomie nie byli gotowi zostać rodzicami. Przez lata nie czułam do nich wdzięczności za to, że dali mi życie. Natomiast przyszedł moment, gdy poczułam wdzięczność za to, że Wszechświat dał mi szansę, by zaistnieć, by się objawić poprzez narodziny. Ta wdzięczność przez większość mojego życia przeplatała się z poczuciem, że nigdy nie powinnam się urodzić, że dla mnie nie ma miejsca na świecie, nie ma miejsca na moje życie. Tak dalece zabrakło mi poczucia, że jestem kochana bez stawiania mi warunków, chroniona, że ktoś zawsze za mną stoi, przyjmuje mnie taką, jaka jestem i widzi to życie, które przeze mnie się objawia, że uwierzyłam, że to moje życie jest nic niewarte. Niewarte, by je chronić, kochać, stawać za nim i je widzieć. Mam 36 lat i ogromną większość dni, które przeżyłam, były wypełnione przekonaniem, że dla mnie nie ma, ja nie jestem warta. Uwierzyłam, że jestem tak nędzna i niegodna…