• Najbardziej intymne

    Coś ze mną jest nie tak

    Wiele czasu minęło, odkąd postanowiłam zwrócić się w swoją stronę i zacząć iść w kierunku moich ran, za którymi osamotnione, ale pełne światła ukryte było moje Jestestwo. Pięć lat temu, gdy podjęłam tę decyzję, byłam w ciągłym pogubieniu, niemal nieustannie będąc w totalnej niestabilności psychicznej i emocjonalnej, ale przede wszystkim żyłam w potężnym i wrośniętym we mnie przekonaniu, że jestem NIENORMALNA, że COŚ ZE MNĄ NIE TAK, że JESTEM POPSUTA i muszę właściwie wszystko w sobie naprawić. To przekonanie niczym trujący i bardzo silny korzeń wrastało we mnie przez całe życie, z każdym dniem coraz głębiej i głębiej. I mimo że dostrzegłam ten korzeń dość dawno temu, niewiele umiałam z nim zrobić. Jedyne, co znałam, to walka, więc wobec niego także ją stosowałam. Chciałam go z siebie usunąć, wyrwać siłą, ale on był zbyt mocny, a ja zbyt słaba i nieświadoma tego, że to nie jest na niego sposób. Nie wiedziałam, że wyszarpanie…

  • Najbardziej intymne

    Nie jestem mamą…

    Nie jestem mamą Gdy miałam ok. 10 lat, postanowiłam, że NIGDY nie urodzę dziecka, NIGDY nie będę mieć dzieci. Bardzo często i śmiało wypowiadałam to stwierdzenie. Nie widziałam w tym nic złego. Nawet w wieku dwudziestu paru lat z dużą pewnością głosiłam światu, że nie chcę mieć dzieci, nie mam takiej potrzeby. Czasem dodawałam, że może kiedyś jakieś adoptuję, ale wypowiadałam to raczej bez wiary, że tak właśnie zrobię. Pamiętam, jak na mojej pierwszej długoterminowej (tradycyjnej) psychoterapii powiedziałam terapeutce, że nigdy nie lubiłam dzieci. Chyba obie byłyśmy tym stwierdzeniem mocno zaskoczone, bo przecież pracowałam z dziećmi! Gdy terapeutka zapytała mnie, dlaczego, jedyne, co przyszło mi do głowy, to że dzieci mi dokuczały, jak byłam mała. Przez lata miałam w sobie tylko tę odpowiedź i poczucie, że to nie wszystko, że tam coś jeszcze jest. No i było, jeszcze długo ukryte przed moją świadomością. Około 30-tki zaczęło się we mnie pojawiać…

  • Najbardziej intymne

    Bezdech – początki mojej nerwicy

    Bezdech Czy obudził Cię kiedyś w nocy bezdech albo miałaś/eś trudności z oddychaniem? Czy znasz uczucie duszenia się, bo Twoje ciało z niewiadomych powodów przestaje oddychać, zasysać powietrze?Czy znasz niemożliwe do wytrzymania przerażenie, które zalewa Cię, bo zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje ciało może zawieść, przestać wtłaczać tlen do płuc? Ja znam bardzo dobrze. Doświadczyłam tego stanu dziesiątki razy. Pierwszy raz kilka miesięcy po rozpoczęciu I roku studiów, gdy pewnej zimowej nocy obudził mnie zatrzymany oddech. Mój własny oddech. Fala przerażenia i paniki, jaka mnie wtedy zalała, była nie do opisania. Nie wiedziałam wówczas, że tych fal będą setki, a ja będę bez koła ratunkowego przez wiele, wiele lat. Do moich drzwi zapukała nerwica lękowa. Przez kilkanaście lat żyłam w piekle lęku, mając głowę pod wodą, w której mętnych wodach widziałam makabryczne obrazy, demoniczne twarze, słyszałam szepty. Jestem pewna, że to,…

  • Najbardziej intymne

    Zaczynam

    Przyszłam na świat w rodzinie, w której nie było dla mnie miejsca. Urodziłam się rodzicom, którzy nie byli gotowi zostać rodzicami. Ta gotowość zresztą nigdy nie nadeszła. Przez lata nie czułam do nich wdzięczności za to, że dali mi życie. Natomiast przyszedł moment, gdy poczułam wdzięczność za to, że Wszechświat dał mi szansę, by zaistnieć, by się objawić poprzez narodziny. Ta wdzięczność przez większość mojego życia przeplatała się z poczuciem, że nigdy nie powinnam się urodzić, że dla mnie nie ma miejsca na świecie, nie ma miejsca na moje życie. Tak dalece to życie zostało podeptane przez ludzi, którzy mieli je kochać, nie stawiając warunków, chronić, stawać za nim zawsze, wybaczać i widzieć to życie, które poprzez nich objawiło się na tym świecie, że uwierzyłam, że to moje życie jest nic niewarte. Niewarte, by chronić, kochać, stawać za nim i je widzieć. Mam 36 lat i ogromną większość dni, które przeżyłam, były wypełnione przekonaniem, że dla mnie…